Jest druga w nocy, serce wali, a myśli krążą w kółko. Zamiast budzić bliskich, sporo osób pisze wtedy do chatbota. Według raportu „Polska na kozetce 2026” co trzeci dorosły Polak w ostatnim roku radził się chatbotów w sprawach zdrowia psychicznego. To niemal dwa razy więcej osób, niż w tym czasie skorzystało z psychoterapii. Czy rozmowa z czatem może zastąpić wizytę u psychologa?
Dlaczego tak wiele osób woli rozmawiać z ChatGPT niż z psychologiem?
Głównie dlatego, że czat odpowiada o każdej porze, zwykle nic nie kosztuje i nikogo nie ocenia. Najczęściej chodzi o wygadanie się i rozładowanie stresu, a 35 proc. użytkowników wskazuje na anonimowość. Dla niemal co czwartego czat jest wręcz zamiennikiem terapii, na którą go nie stać albo do której nie ma dostępu.
Część tych barier da się jednak obejść bez rezygnacji z kontaktu z człowiekiem. Z psychologiem online można porozmawiać z domu, bez poczekalni i dojazdów. Dobrym pierwszym krokiem bywa konsultacja psychologiczna online w TerapiaPro, gdzie specjalistę wybiera się po przejrzeniu profili, a 50-minutowe spotkanie odbywa się przez Google Meet.
Czego chatbot nie zauważy w rozmowie o lęku?
Przede wszystkim sygnałów z ciała, bo czat zna tylko to, co ktoś wpisał. A to spora luka: o lęki i napady paniki pyta AI co czwarta osoba szukająca u niej wsparcia, a lęk często daje o sobie znać fizycznie. Na sesji, także online, specjalista wychwytuje to, czego nie ma w żadnej wiadomości:
- Oddech spłyca się, gdy rozmowa schodzi na trudny temat.
- Przy konkretnym wspomnieniu barki wędrują w górę, a szczęka się zaciska.
- Pada zapewnienie, że wszystko w porządku, choć ton głosu zdradza coś innego.
Niektórzy terapeuci idą dalej i wprost włączają ciało do pracy. Tak pracuje choćby psychoterapeuta Edyta Lewczuk, która w nurcie analizy bioenergetycznej pomaga dorosłym z lękiem, atakami paniki i przewlekłym napięciem bezpiecznie uwalniać emocje przez oddech, dźwięk i ruch.

Kiedy rozmowa z AI o zdrowiu psychicznym może zaszkodzić?
Wtedy, gdy ktoś jest w kryzysie albo czat zastępuje mu kontakt z ludźmi. Naukowcy ze Stanfordu przetestowali pięć chatbotów terapeutycznych i zauważyli, że mocniej stygmatyzują one osoby z uzależnieniem od alkoholu czy schizofrenią niż z depresją. Zdarzało się też, że bot nie rozpoznał ukrytych myśli samobójczych i po prostu podał żądane informacje.
Przy myślach samobójczych potrzebny jest człowiek, i to od razu. Pod bezpłatnym numerem 800 70 2222 przez całą dobę dyżurują psycholodzy Centrum Wsparcia, a gdy zagrożone jest życie, trzeba dzwonić na 112.
Drugie zagrożenie jest mniej oczywiste. Badanie opisane w 2026 roku w „Nature Human Behaviour” pokazało, że u osób z małym gronem bliskich intensywne zwierzanie się chatbotom szło w parze z gorszym samopoczuciem. Do tego rozmowy z czatem nie chroni tajemnica zawodowa, która obowiązuje psychologa.
Jak korzystać z ChatGPT, żeby wspierał terapię, a nie ją zastępował?
Najlepiej traktować czat jak notatnik przed rozmową z człowiekiem, a nie jak terapeutę. Już 27 proc. użytkowników przygotowuje się z nim do wizyty u specjalisty. Czat sprawdzi się np. w takich sytuacjach:
- Przed wizytą pomoże uporządkować, co się dzieje i od kiedy.
- Prostym językiem wyjaśni, czym psycholog różni się od psychoterapeuty.
- Między sesjami pomoże powtórzyć ćwiczenie oddechowe zalecone przez terapeutę.
Diagnoza, plan terapii i relacja terapeutyczna to jednak domena specjalisty. Tymczasem według badaczy z Instytutu Psychologii PAN Polacy najchętniej przeczekują problemy. Jeśli ktoś co wieczór otwiera okno czatu, a lęk nie odpuszcza, warto zamienić je na psychoterapię online, zanim trudności urosną.










































